Sklep Fundacji Canis

sklep fundacji canis Sklep Fundacji Canis, gdzie kupisz upominki, ozdoby, antyki, przedmioty artystyczne, malarstwo, linoryt - cały dochód przeznaczony jest na pomoc dla zwierząt.

Kup sobie prezent i wspomóż zwierzaki.

 

Diksi - koteczka do adopcji

kotka do adopcjiKoteczka Diksi szuka nowego domu - jest grzeczna, zdrowa, wysterylizowana i bardzo przymilna. 

Diksi była bita  przez kilka innych kotów w ośrodku adopcyjnym i nie chce przebywać z innymi kotami w tym samym pokoju.  Dlatego jedynym dla niej wyjściem jest małe i ciasne pomieszczenie, gdzie jest sama.  adopcja

1% podatku za 2018

jedenprocent pieskot1 1

koty i kotkiPani Joasia pojawiła się w moim życiu za sprawą Puszkina. Wkroczyła w moją monotonną, uregulowaną egzystencję z rozwianym włosem, błyskiem w oku i kontenerkiem do transportu kotów. Wpadła i od razu energicznie wzięła sprawę w swoje ręce.

Puszkin był cudownym kotem, podrzuconym mi na wycieraczkę. Był chodzącą ufnością, mimo paskudnego potraktowania go przez ludzi, przykładem nienagannych manier i niesamowitym gadułą. Opowiadał o wszystkim, co tylko wypatrzył za oknem, co mu się nie podobało i co go zachwyciło. Nie miał do nikogo pretensji. Wszystko wybaczał w mig. Zawsze skory do zabawy i podrywał się jak na sprężynie na odgłos otwierania lodówki. Był też największym kocim cudem, jaki może się trafić właścicielowi tapicerowanych mebli i kosztownych dywanów. Gdy czuł potrzebę naostrzenia sobie pazurków i podrapania czegokolwiek, tak długo zagadywał pod drzwiami, aż mu się je otworzyło. Wtedy wychodził powolutku na wycieraczkę i myk, myk, tarmosił wiklinowy prostokąt, wydając z siebie pomruki zadowolenia. Po czym drąc się w niebogłosy, niczym tenor operowy, wracał do mieszkania w poczuciu prawidłowo załatwionej sprawy.
Pani Joasia znalazła Puszkinowi dom z ogrodem i bielusieńkim owczarkiem podhalańskim do towarzystwa. Podhalańczyk zwariował na punkcie swego gadatliwego kolegi. Pozwala jadać mu ze swojej miski, sypiać na głowie i pętać się między przednimi łapami podczas wyprowadzania opiekunów na spacer.


Drugim powodem pojawienia się pani Joasi był problem chwilowego przechowania Nikity, perskiej szylkretki, która w przeciwieństwie do Puszkina ignorowała drapaki i uwielbiała mięciutkie meble, których tapicerkę można było zamieniać w spiralne girlandki. Cóż, po siedmiu latach domownicy wymienili Nikitę na nowy komplet wypoczynkowy i młodziutkiego yorka. Długowłosa kotka okazała się niezbyt pożądanym dodatkiem do kanapy i foteli w kolorze szampana. Jak można zestawić elegancki kolor bitej śmietany z takim popaćkanym kotem? Okazało się, że nie można. Z braku innej możliwości, pstrokata kotka z pomarańczowymi oczami naruszyła beżowo-błękitną kolorystykę mojego M-ileś, wprowadzając przy tym sporo zamieszania. Ileż ja się natłumaczyłam perskiej arystokratce, próbując ją wywlec spod łóżka, pod którym płakała rzewnymi kocimi łzami za swoją panią, że u mnie jest przecież o niebo lepiej niż na śmietniku. Nigdy mi nie uwierzyła.
Za sprawą pani Joasi szybko znalazła towarzystwo dwóch łódzkich persów, którym ponoć nieźle daje w kość.
Nie upłynęło dużo wody w Wiśle, gdy w kontenerku pani Joasi znowu przybył do mnie kot. Mini, malutka, drobniutka, chudziutka, antracytowa, sponiewierana przez los - a jakże by inaczej - koteczka. Mini uszła z życiem dzięki pani Joasi, tracąc przy tym "jedynie" ogon, który trzeba było amputować. Lekarz weterynarii z jubilerską precyzją uwalniał kocie łapki z betonowych buciorów, które nasadziły jej dzieci. Mini zakochała się w "Junkersie", wytworze niemieckiej techniki grzewczej, któremu przypatrywała się z nigdy nie słabnącą fascynacją, w chipsach i w pluszowej panterze, prezencie od przyjaciółki. Raz po raz próbowała wciągnąć do zabawy nieruchomego stwora, który w dostojnym milczeniu znosił jej zaczepki, nawoływania i harce na grzbiecie. Czarna pantera do końca pobytu Mini zachowała stoicki spokój, nie zaszczycając psotnicy ani jednym spojrzeniem.
Pani Joasia wkomponowała Mini w podczęstochowski krajobraz. Antracytowa diablica, w międzyczasie już słusznych rozmiarów kotka, robi ponoć ze swymi podopiecznymi, co chce, dając im w mniej lub bardziej subtelny sposób do zrozumienia, kto tu, czyli tam pod Częstochową, rządzi. Wiadomo, oswobodzona z betonowych botków Mini.
Nie zdążyłam jeszcze doprowadzić mieszkania do ładu po rządach Mini, która zrobiła w nim maksi bałagan, kiedy na horyzoncie za sprawą pani Joasi pojawił się czarny jak smoła Dratewka. Dratewkę pani Joasia wyrwała z bestialskich łap pewnego szewca, którego niech piekło pochłonie.
Tym razem walka o lepsze życie dla cudownego przylepy, który szybko wybaczył rodzajowi ludzkiemu szewcowe znęcanie się nad nim, zakończyła się porażką. Mimo ogromnych wysiłków, nie udało się uratować łobuzerskiego Dratewki. Mam nadzieję, że przebywa w kocim raju, w którym nie ma żadnych szewców.
Po Dratewce, pani Joasia wyczarowała bezzębnego Piotrusia, nadzwyczaj towarzyskiego kota, mistrza świata w wylegiwaniu się na kolanach. Czarnego jak węgiel Piotrusia wymienił wyrzucony z domu Kopciuch, który po podleczeniu i wykąpaniu stał się Królewną Śnieżką. Po Królewnie Śnieżce nastał, przytargany przez panią Joasię rudy Korneliusz, a po Korneliuszu...
Opowieść o pani wypakowującej z transporterka w przedpokoju mego mieszkania coraz to nowe koty można by tak snuć bez końca. Zmieniają się kolory i gabaryty mruczków, pogoda i pory roku. Nie zmienia się pani Joasia i ostrożny, chwiejny krok, którym kolejny podopieczny opuszcza sfatygowaną klatkę, by rozpocząć nowe życie, obdarzyć zaufaniem swój tymczasowy dom i przyglądającego mu się człowieka.
A pani Joasia? Ona tymczasem wciąż niezmordowanie gna przez świat z rozwianym włosem, błyskiem w oku i kontenerkiem w dłoni w poszukiwaniu kolejnego raju dla swoich czworonożnych podopiecznych. Oby jak najdłużej!

Urszula Pawlik

Od redakcji:
Z przyjemnością informujemy, że bohaterka powyższego tekstu, tytułowa pani Joasia, to nikt inny, jak nominowana przez Czytelników KOTA do tytułu Kociarza Roku 2007 pani Joanna Zaremba z Katowic.

KOT 4 - marzec 2008
magazyn dla miłośników kotów.


Serwis Koci Dom powstał z myślą o kotach i zawiera zdjęcia kotów, porady jak opiekować się kotem, różności o kotach. 

Koci Dom - Ważne! Serwis Internetowy Koci Dom nie jest organizacją opieki nad zwierzętami i nie reprezentuje żadnje organizacji!

Koci Dom jest zaprzyjaźniony z Fundacją Canis. Zajrzyj do kącika adopcyjnego Fundacji Canis - może znajdziesz przyjaciela na całe życie.

Jako że Koci Dom nie jest schroniskiem ani organizacją nie ma żadnej możliwości pomocy finansowej, rzeczowej ani przyjmowania zwierząt.

Serwis Koci Dom  prowadzę sama, dlatego też nie mam możliwości zamieszczania ogłoszen o zwierzętach do adopcji.