Sklep Fundacji Canis

sklep fundacji canis Sklep Fundacji Canis, gdzie kupisz upominki, ozdoby, antyki, przedmioty artystyczne, malarstwo, linoryt - cały dochód przeznaczony jest na pomoc dla zwierząt.

Kup sobie prezent i wspomóż zwierzaki.

 

Diksi - koteczka do adopcji

kotka do adopcjiKoteczka Diksi pilnie szuka nowego domu - jest grzeczna, zdrowa, wysterylizowana i bardzo przymilna. 

Diksi była bita  przez kilka innych kotów w ośrodku adopcyjnym i nie chce przebywać z innymi kotami w tym samym pokoju.  Dlatego jedynym dla niej wyjściem jest małe i ciasne pomieszczenie, gdzie jest sama.  adopcja

 

 



Kastracja = okaleczenie?

Kastracja kotów, tak powszechna w większości krajów europejskich, u nas budzi jeszcze kontrowersje. Niektórzy decydują się poddać swojego pupila zabiegowi, traktując go jako zło konieczne, albo kiedy zmusi ich do tego zapach roztaczany przez dojrzałego kocura.

 

Tymczasem kastracja i sterylizacja to jedyna droga do zmniejszenia pogłowia bezdomnych kotów, cierpiących głód, chłód, choroby a często też prześladowania ze strony ludzi. Wykastrowanie kocura lub kotki, zwłaszcza nierasowych ułatwi nam życie pod jednym dachem z naszym pupilkiem.
Kastracja kocura odbywa się pod narkozą, ale nie jest to skomplikowany zabieg, nie zostają po nim nawet szwy. Najlepiej zdecydować się na to, kiedy kot jest jeszcze młody (ok. 9 miesiąca życia), nie zaczął znaczyć terenu, walczyć z intruzami i szukać okazji do ucieczki w poszukiwaniu ukochanej.
W przypadku kotki jest to już poważniejsza operacja, ale może warto się na to zdecydować jeśli nie chcemy być "dziadkami". Znalezienie dobrego domu dla nierasowych kociąt nie jest łatwe. Kastracja pozbawia kotkę narządów rodnych, ale nie powoduje większych zmian w jej zachowaniu, poza oczywiście brakiem rui. Każdy, kto choć raz słyszał kocicę, zwłaszcza rasy syjamskiej lub orientalnej, w rui, zrozumie jaką ulgą dla właściciela może być kastracja pupilki.

 

Kastracja ułatwia życie samca.
U źródeł zachowań seksualnych kocurów leży silny instynkt. Kot może nas lubić, doceniać naszą opiekę, ale kiedy usłyszy nawołującą kotkę w sąsiedztwie znajdzie przebiegły sposób, żeby się wymknąć na amory. Podobnie jest ze znaczeniem terenu. Strzykanie moczem na meble, ściany w ciągu kilkunastu dni może "zagęścić atmosferę" w naszym mieszkaniu. Nie dziwmy się jeśli przyjaciele i znajomi zaczną nas unikać. Kocury bywają też agresywne, mogą "nie życzyć" sobie brania na ręce i okazywać to drapiąc i gryząc. Kastracja może temu zapobiec. Kiedy hormony nie popychają kota do przedłużania gatunku, staje się on przymilny, spokojniejszy, bardziej czuły. Chętniej poddaje się pieszczotom, jego zainteresowania skupiają się bardziej na człowieku i dostarczanym przez niego rozrywkom. Jednak podkreślam - poddanie zabiegowi trzyletniego, agresywnego kocura, może nie przynieść spodziewanych rezultatów. Złagodzi nieco jego zachowanie, ale nie zamieni go w słodkiego "wiecznego" kociaka.

 

Kastracja chroni zdrowie kota.
Nieodłącznym elementem zachowań seksualnych kotów są walki samców. Koty wychodzą z nich często w opłakanym stanie. Największy "przystojniak" w okolicy jest najczęściej poznaczony bliznami a jego uszy to postrzępione kikuty. Nie łudźmy się, że nasz Mruczek będzie ponad to, bo jest lśniący, wypielęgnowany i nosi czerwoną obróżkę. Jeśli tylko znajdzie sposób, wymknie się, żeby stanąć w szranki z weteranami kocich walk. Jaki będzie tego efekt, trudno przewidzieć. Bez wątpienia jednak, wykastrowany nie będzie czuł pociągu do włóczęgi i bijatyk.

 

 

Wokół zabiegu kastracji urosło kilka mitów, z czego co najmniej dwa są zupełnie bezpodstawne.

 

Kastraty są tłuste.
Nieprawda. Wykastrowany kocur nie tyje automatycznie. To prawda, że jest nieco bardziej leniwy, instynkt nie zmusza go do zażywania takiej ilości ruchu jak w naturalnych warunkach. Jest kanapowcem i trzeba brać to pod uwagę układając jego menu. Modyfikacja hormonalna w jego organizmie zmniejsza zapotrzebowanie energetyczne. W sprzedaży są dostępne specjalne karmy dobrane do kondycji i metabolizmu kastrata. Nie można też dokarmiać ulubieńca na każde zawołanie. Każdego dnia odpowiedzialny właściciel powinien też znaleźć trochę czasu na zabawę ze swoim kotem, żeby utrzymać go w dobrej formie.

 

Kot cierpi, będąc osobnikiem "niepełnowartościowym" seksualnie.
Chyba nie ma bardziej błędnego przekonania, ale o dziwo, to właśnie słyszy się najczęściej. "Nie pozwolę go wykastrować, jak ja bym się czuł na jego miejscu?"
Kot nie jest człowiekiem, nie pojmuje swojego życia seksualnego w sposób świadomy. Popycha go instynkt. Kastracja nie przyprawi go o depresję wynikłą z zastanawiania się, co stracił. Po prostu nie będzie odczuwał popędu i już. Będzie za to zdrowy, przymilny i spokojny.
Oczywiście poddanie kota zabiegowi kastracji czyni nas odpowiedzialnymi za niego do końca jego życia. Kastrat nie poradzi sobie w otoczeniu normalnych kotów. Będzie na samym dole kociej hierarchii, jako pozbawiony samczego zapachu. Ale jako domowy ulubieniec, towarzysz dzieci, kastrat jest niezrównany. Łagodny, z przyjemnością przyjmujący pieszczoty, nieuciążliwy. Idealny towarzysz. Karolina Gajewska

 



Kastracja i sterylizacja - za i przeciw

 

Argumenty ZA

  • Zapobieganie rozmnażaniu zwierząt
    • bardzo trudno jest znaleźć dobry dom dla małych kotków. Ludzie nie chcą brać kotów, a jeśli już to nie mamy pewności czy nasz kot rzeczywiście znajdzie dobrych opiekunów. Zdarza się, że ktoś daje zwierzę w prezencie a obdarowany nie jest zachwycony i po cichu wyrzuca kociaka. Zdarzają się też gorsze sytuacje - są ludzie, którzy karmią kotami węże.
    • małe kotki są urocze ale to oznacza zmartwienie o ich dalszy los. Poza tym nie zatrzymamy ich. Nie my będziemy się nimi cieszyć.
    • kotka nie musi miec rui żeby zajść w ciążę. Jeśli ucieknie z domu na jakiś czas może wrócić w ciąży.
  • Względy zdrowotne - sterylizacja/kastracja zapobiega problemom zdrowotnym
    • podawanie kotce środków hormonalnych aby zapobiec rozmnażaniu może spowodować choroby m.in. ropomacicze.
    • niewykastrowany kocur będzie uciekał w poszukiwaniu kotki. Między kocurami rywalizującymi o względy kotki dochodzi do ostrych walk. Rany od ostrych kocich kłów są głębokie, często dochodzi do zakażenia, leczenie ich jest długie i kosztowne.
    • domowy kot, który styka się z dzikimi może zarazić się różnymi chorobami, nabawić pcheł, kłopotów skórnych.
  • Zachowanie zwierzęcia
    • ruja kotki trwa ok. 2 tygodnie i jeśli nie uda jej się spotkać kocura może powtarzać nawet co miesiąc. Kotka w rui głośno miauczy, ociera się o opiekunów, przewraca się na dywanie. Jest to męczące dla ludzi i ciężkie do zniesienia dla kotki. Zwierzak się męczy, gdyż nie może zaspokoić swoich potrzeb.
    • niewykastrowany kocur znaczy terytorium tzn. psyka moczem w górę po meblach. Plamy są ciężkie do usunięcia, a zapach bardzo nieprzyjemny. Kocur głośno miauczy wcześnie rano budząc wszystkich domowników.
    • zwierzęta po kastracji/sterylizacji nie zmieniają swego zachowania. Są tak samo wesołe i przymilne jak przed zabiegiem. Jednak w przypadku zwierząt agresywnych stają się bardziej spokojne. Kocur nie ma chęci na dalekie wędrówki. Będzie chciał wychodzić z domu jeśli jest do tego przyzwyczajony ale pobiega sobie w pobliżu i nie będzie go ciągnęło do dzikich kotów.
  • Zwierzę jest mniej narażone na niebezpieczeństwa
    • kot i kotka będą uciekać w poszukiwaniu partnera. Są wtedy narażone, na wypadki samochodowe, zagubienie, zagryzienie przez psa i wiele innych niebezpieczeństw. Szczególnie kocury w poszukiwaniu samicy tracą głowę, stają sie mniej czujne i same narażają się na niebezpieczeństwa.
    • kocur niekastrowany wychodzący stacza walki z kocurami, często wraca do domu poraniony. Naraża się na zakarzenie chorobami wirusowymi.
Argumenty PRZECIW
Argumenty te są często powtarzane przez ludzi, którzy utożsamiają sposób myślenia zwierzęcia z myśleniem typowo ludzkim. Jeśli ktoś ma wątpliwości, najlepiej zasięgnąć porady lekarza weterynarii.
  • Kot po kastracji traci przyjemność seksu. Niewykastrowane zwierze żyje pełnią życia
    Uwaga! - To jest częsty argument stawiany przeważnie przez panów. Utożsamia się w ten sposób zwyczaje zwierząt ze zwyczajami człowieka. A przecież życie zwierzęcia rządzi się zupełnie innymi prawami. Zwierzęta nie zakochują się. Są gatunki, w których para pozostaje razem przez całe życie. U innych pary łączą się tylko aby spłodzić potomstwo i odchować je. U innych zaś, i do nich należą koty dzikie i domowe, potomstwem zajmuje się wyłącznie matka.
  • Kocura wychodzącego nie można kastrować
    Uwaga! - Wykastrowany kocur spada do najniższej kasty w hierarchii kotów. Nie posiada samczego zapachu. Dlatego może zostać pogryziony przez dzikie koty. Dlatego wykastrowany kocur nie może żyć na wolności. Z drugiej strony kocur kastrowany nie będzie szukał kolonii kotów, nie będzie się oddalał od domu.
  • Wykastrowany kocur może zachorować na syndrom urologiczny
    Uwaga! - Należy temu zapobiegać dając kotu specjalną karmę dla kastratów i przegotowaną lub źródlaną wodę do picia. Choroba ta nie występuje często i na pewno nie u każdego kastrowanego kocura. Zdarza się również u kotek, ale u kocura jest bardzo niebezpieczna.

kot majkelek kot wychodzacyNa przykładzie moich kotów

Michaelek - kot niewykastrowany

 

 

Michaelek nie został wykastrowany z powodu protestów rodziny i koleżanek. Twierdzili, że oznacza to krzywdzenie kota, którego pozbawia się radości życiowych. Znajomi opowiadali i swoim kocie, który znikał na całe lato. Potem powracał jesienią w strasznym stanie ale żył pełnią życia.
Michaelek nigdy nie znaczył, nie śmierdział. Po raz pierwszy wyszedł na ogródek gdy miał ok. rok i 2-3 miesiące. Wcześniej nie wychodził z domu ale nigdy nie posikiwał. Wydawało się, że kastracja nie jest konieczna. Kocur spędzał dnie siedząc na murku przed domem i sądziłam, że nie ciągnie go na łazęgi. Okolica jest spokojna, domki z ogródkami, więc można było przypuszczać, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. Jednak zdarzały mu się parodniowe nieobecności. Powracał poważnie poraniony. Początkowo nie było tego widać pod sierścią ale były to trudno gojące się, ropiejące, głębokie rany od kocich kłów, a ich leczenie było bardzo kosztowne. Pewnego dnia Michaelek w ogóle nie wrócił ze swojej łazęgi.

 


Filutek - kot wykastrowanay

 

Filutek bardzo wcześnie zaczął wykazywać samcze zwyczaje. W wieku 6 miesięcy zrobił kotce kociaczki. Stało się to nagle, a kotka w ogóle nie wykazywała oznak rui (była jeszcze za młoda na sterylizację). Gdy miał 8 miesięcy zaczął znaczyć. Kastrację przeszedł bardzo dobrze. Właściwie 2 dni przespał i to wszystko. Nie było żadnych problemów. Po zabiegu jego charatker w ogóle się nie zmienił. Dalej gania za kotką ale chyba już nie wie po co. Niestety Filutek to kocur, który ma brzydki zwyczaj sikanie w nieodpowiednich miejscach. Zaczęło się to gdy miał 4 miesiące i niestety kastracja nic tu nie pomogła.

 


Bartek - pies niewykastrowany

 

Bartek był pieskiem, który żył u nas 15 lat. Został uśpiony, gdyż na starość chorował. Nie został wykastrowany z tych samych powodów co Michaelek. Jego instynkt przedłużania gatunku zmuszał go do ciągłych ucieczek. Właściwie tylko czatował na okazje aby przemknąć się pod nogami wchodzących i wydostać na ulice. Wołanie nie dawało rezultatu. Był to piesek wyjątkowo brzydki, dlatego zapewne nikt go nie ukradł. Ojczym często szukał go i znajdował w dużej odległości od domu w watasze bezpańskich psów. Przeważnie jednak Bartek wracał sam. Trzeba było zwracać uwagę czy nie czeka przed furtką aby go wpuścić. Z braku suczek wałęsające się psy próbowały robić to między sobą. Bartek wracał do domu brudny, obsikany, wytarzany w nieczystościach. Był codziennie kąpany ale co z tego. Na drugi dzień było to samo.
Można powiedzieć, że piesek żył pełnią życia ale co to za życie. Właściwie rzadko był czysty i przez to był mało głaskany i pieszczony. Aż dziw bierze, że przez tyle lat nic mu się nie stało podczas tych eskapad.

goblin


Goblin - pies wykastrowany

 

Po doświadczeniach z Bartkiem

, jego następca Goblin (tak podobny do poprzednika, że często omyłkowo nazywamy go Bartkiem) zo

stał wykastrowany. Zabieg przeszedł bezproblemowo. Nie było żadnych problemów ani komplikacji. Piesek się w ogóle nie zmienił. Jest wesołym, przymilnym pieszczochem. Ma czystą, jedwabistą sierść zapraszającą do głaskania. Nigdy nie uciekł, bo nie ma po co.

 


Kotka niewysterylizowana

 

Kilkanaście lat temu miałam kilka kotek. Nie wiedziałam, że należy je wysterylizować aby nie miały potomstwa. Kotki wychodziły. Raz do roku miały ruje. Kotki miauczały przeraźliwie, tarzały się po dywanie, ocierały o moje nogi. Trwało to 2 tygodnie. Próbowałam przetrzymać kotkę w domu znosząc to miauczenie. Jednak przeważnie się to nie udawało. Kotce zawsze udawało się czmychnąć i zajść w ciążę. Zdarzało się to raz do roku. Jednak gdy udało się przetrzymać kotkę z rują, po miesiącu sytuacja się powtarzała, aż do czasu, gdy kotce udało się uciec. To samo dzieje się z kotkami żyjącymi w mieszkaniach, które nie mają możliwości ucieczki i znalezienia kocura.
Bardzo trudno było znaleźć domy dla kociąt. Niektóre znalazły opiekunów, 2 zostały u nas. Pewien krewny przekonał mnie, że odwiezie kotki na wieś i odda znajomym gospodarzom, gdzie będą miały dobrze. Niestety po parunastu latach dowiedziałam się, że zostałam okłamana, a ten ktoś po prostu rozdał kociaki jakimś dzieciom na jakimś osiedlu. Dlatego właśnie należy unikać rozmnażania kotów, a jeśli się to nie uda i kociaczki przyjdą na świat należy bardzo starannie dobierać dla nich opiekunów i podpisywać z nimi umowę adopcyjną.

 


Kotki wysterylizowane

 

Gibusia (kotka 6-letnia) została wysterylizowana po urodzeniu kolejnych kociąt. Zabieg przeszła bardzo dobrze. Niestety nie ograniczyło to jej chęci do łazęgi. Następnego lata wyniosła się z domu na całe lato. Wróciła jesienią. Następnego lata się to powtórzyło ale jesienią już nie wróciła. Wybrała życie na wolności. Może zresztą znalazła sobie inny dom. Widziałam ją na okolicznych ogrodach jeszcze ok. 5 lat. Nie wyglądała na zabiedzoną ale zdziczała. Początkowo jeszcze mnie poznawała ale nie chciała podejść. Widywałam Gibusię jeszcze ok. 4-5 lat. Później już nie. Koty na wolności nie żyją długo.
Długi czas byłam przeciwniczką sterylizacji gdyż wydawało mi się, że to sterylizacja była przyczyną wyprowadzenia się Gibusi. Jednak po przeanalizowaniu sytuacji i po rozmowach z doświadczonymi kociarzami, zrozumiałam, że kotka wyniosła się ponieważ była źle traktowana, przeganiana i straszona przez jednego z domowników.

Mimbla została wysterylizowana jak tylko odpoczęła po odchowaniu dzieci. Zabieg przeszła bez problemu.
Przed zabiegiem kotka nie powinna nic jeść przez kilkanaście godzin. Dlatego ostatni posiłek dostała wieczorem. Na 11:00 odwiozłam ją do lecznicy i odebrałam po 2 godzinach. Położyłam ją w domu na podłodze na specjalnym posłaniu. Ale gdy się wybudziła usiłowała chodzić potykając się co chwili. Uparła się aby siedzieć na kanapie. Miała specjalny kubraczek zrobiony ze starych leginsów. Nie próbowała go jednak zdjąć. Po 10 dniach poszłam do lecznicy aby wyciąć supełek w szwie i to było wszystko.
Kotka ma się dobrze, jest szczęśliwa, a co najważniejsze nie męczy ją ruja.

(styczeń 2008) Od kilku lat zajmuję się opieką nad bezdomnymi kotami i akcją sterylizacji. Opiekowałam się ponad 200 kotkami po sterylizacji. Tylko w 2 przypadkach kotki roztyły się. Nie zauważyłam żadnych zmian w charakterze kotek. Natomiast kocury po kastracji stają się milsze i bardziej przymilne do człowieka.
Karmiciele kotek wolno żyjących często opowiadają ze kotki po sterylizacji poprawiły się i utyły. Wynika to z faktu, że kotka sterylizowana (regularnie dokarmiana) żyje "na luzie": nie musi zdobywać pożywienia dla kociąt, jej organizm wykorzystuje sił na ciąże. Dlatego takie kotki wyglądają dorodnie, zdrowo i są pulchne.


Serwis Koci Dom powstał z myślą o kotach i zawiera zdjęcia kotów, porady jak opiekować się kotem, różności o kotach. 

Koci Dom - Ważne! Serwis Internetowy Koci Dom nie jest organizacją opieki nad zwierzętami i nie reprezentuje żadnje organizacji!

Koci Dom jest zaprzyjaźniony z Fundacją Canis. Zajrzyj do kącika adopcyjnego Fundacji Canis - może znajdziesz przyjaciela na całe życie.

Jako że Koci Dom nie jest schroniskiem ani organizacją nie ma żadnej możliwości pomocy finansowej, rzeczowej ani przyjmowania zwierząt.

Serwis Koci Dom  prowadzę sama, dlatego też nie mam możliwości zamieszczania ogłoszen o zwierzętach do adopcji.