Sklep Fundacji Canis

sklep fundacji canis Sklep Fundacji Canis, gdzie kupisz upominki, ozdoby, antyki, przedmioty artystyczne, malarstwo, linoryt - cały dochód przeznaczony jest na pomoc dla zwierząt.

Kup sobie prezent i wspomóż zwierzaki.

 

Diksi - koteczka do adopcji

kotka do adopcjiKoteczka Diksi pilnie szuka nowego domu - jest grzeczna, zdrowa, wysterylizowana i bardzo przymilna. 

Diksi była bita  przez kilka innych kotów w ośrodku adopcyjnym i nie chce przebywać z innymi kotami w tym samym pokoju.  Dlatego jedynym dla niej wyjściem jest małe i ciasne pomieszczenie, gdzie jest sama.  adopcja

 

Skromny domek z niewielkim ogródkiem na przedmieściach dużego miasta, a w nim stary, samotny i schorowany człowiek. I dwadzieścia kotów, białych jak śnieg. Chory nie radził sobie, sam wymagał stałej opieki. Bardzo kochał swoje zwierzęta, ale zgodził się, by z pomocą życzliwych osób szukać im nowych opiekunów. Koty kolejno trafiały najpierw do lecznicy, bo prawie wszystkie wymagały leczenia lub przynajmniej podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, a potem do adopcji. Udało się kilkunastu, najmłodszym, najmilszym i oswojonym.

Tuż przed Bożym Narodzeniem staruszek umarł, a pozostałe w pustym i nieogrzewanym mieszkaniu koty dokarmiała daleka krewna. Po kilku tygodniach pojawili się spadkobiercy i w ramach wprowadzania swoich porządków zamknęli zestresowaną białą gromadkę w zagraconym pokoju, skazując ją na okrutną śmierć głodową.

 

Pomoc nadeszła po tygodniu - wychudzone, przerażone i na wpół zdziczałe koty zabrała lekarka weterynarii w asyście przedstawiciela urzędu miasta.


Pikanterii tej historii dodaje fakt, że opiekunem kotów był emerytowany ksiądz, a spadkobiercami zakonnicy, pracujący na misji, gdzieś na Czarnym Lądzie.

Ta historia, choć brzmi nieprawdopodobnie, jest niestety autentyczna (cztery białe koty nadal czekają na nowe domy), a próba pozbycia się niechcianego zwierzaka przez zagłodzenie wcale nie taka rzadka.


Kilka lat temu pewni państwo odziedziczyli po krewnym mieszkanie wraz z niemłodą już kotką, która miała nieszczęście przeżyć swojego pana. Ucieszyli się z nieruchomości, ale z kota zdecydowanie nie. I to do tego stopnia, że postanowili pozbyć się problemu raz na zawsze, zamykając kicię bez jedzenie i picia. Dumni ze swojego pomysłu pochwalili się znajomym i dzięki temu kotka została uratowana. Po wielu dniach głodówki nie była w stanie samodzielnie przyjmować nawet wody. Odżywiana początkowo kroplówkami, potem karmiona płynami, podawanymi strzykawką wprost do pyszczka, doszła do siebie. Niestety do dziś panicznie boi się ludzi i ufa jedynie obecnej opiekunce.

 

Nie każdy (na szczęście!) jest zdolny do podobnego okrucieństwa, ale zanoszenie niechcianych zwierząt do uśpienia, oddawanie do schroniska czy po prostu wyrzucanie z domu na ulicę (a nawet wywożenie na działkę lub do lasu) nie należy do rzadkości.


Kochający zwierzęta lekarz weterynarii odmówi eutanazji (nasze prawo zezwala na zabieg jedynie w przypadku zwierząt nieuleczalnie chorych, agresywnych i tzw. "ślepych miotów") i zwykle zaangażuje się w poszukiwanie nowych opiekunów, najczęściej z dobrym skutkiem. Wielu moich znajomych "dokociło" się tą właśnie drogą.
Bardzo dużo zwierząt trafia po śmierci swoich ludzi do schronisk, a dla domowego kota, zadbanego i kochanego, traktowanego na prawach członka rodziny, to szok, który może go nawet zabić. Koty są bardzo delikatne i wrażliwe, nie lubią tłoku, źle znoszą pobyt w klatkach czy boksach i bardzo tęsknią. Z czasem tracą chęć do życia, zamykają się w sobie, zaprzestają nawet codziennej toalety, która jest jednym z ulubionych zajęć szczęśliwego kota. Mimo to oddane do przytuliska mogą liczyć na odmianę swojego losu.
Z kolei porzucony kot domowy, jeśli był niewychodzący, ma naprawdę niewielkie szanse na przeżycie, o ile jakaś dobra dusza nie wyciągnie do niego szybko pomocnej dłoni.

Zdecydowana większość ludzi podchodzi jednak do problemu zwierząt pozostałych po zmarłych krewnych w sposób odpowiedzialny. Wielu zapewnia osieroconym zwierzakom miejsce w swojej rodzinie, mimo że niejednokrotnie wymaga to ogromnego wysiłku i wyrzeczeń. Inni, nie mogąc zaopiekować się nimi osobiście, szukają dla nich miejsca u bliższych lub dalszych znajomych. Coraz popularniejsze stało się dawanie ogłoszeń adopcyjnych - im więcej osób wie o kocie, psie czy jakimkolwiek osieroconym zwierzątku, tym większe szanse, że ktoś je znowu pokocha. Sposobów rozwiązania problemu kłopotliwego spadku jest zresztą wiele, znam przypadek wynajmowania odziedziczonego mieszkania za symboliczną złotówkę i opiekę nad mieszkającym w nim kotem. Kilka lat temu głośno było w kręgach kociarzy o pani, mieszkającej na stałe za granicą, która nie mogąc osobiście zająć się kotką swojej zmarłej matki, zatrudniła dla niej opiekunkę. Pozwoliło to starszej już kici uniknąć stresu związanego ze zmianą miejsca pobytu.

Tego typu niekonwencjonalne zachowania, nawet jeśli wywołują u części naszego społeczeństwa ironiczny uśmiech, są dowodem nie tylko empatii w stosunku do zwierząt, ale przede wszystkim wielkiego szacunku wobec zmarłych. Szacunku okazywanego przez godne traktowanie tych, które kochali i o które troszczyli się do końca swoich dni. Starajmy się zawsze, w miarę możliwości, pomóc kotu osieroconemu przez opiekuna. Wszak każdy z nas kiedyś odejdzie, a rodzina nie zawsze chce lub może przejąć opiekę nad naszymi czworonogami. Sama często myślę o tym, w jaki sposób zabezpieczyć przyszłość moim podopiecznym i dochodzę do wniosku, że jedyną gwarancję stanowi zaprzyjaźniona, kociolubna osoba, która w razie czego znajdzie im nowe, kochające domy. Można co prawda, poprzez wydanie odpowiednich dyspozycji, nałożyć ten obowiązek na spadkobierców, ale tak naprawdę żaden zapis nie pomoże, gdy zabraknie dobrej woli. Ktoś, kto dziedziczy po zmarłym jego majątek, dziedziczy również ewentualne długi (pod tym względem przepisy są nieubłagane), lecz nikt z mocy prawa nie czuwa nad wypełnieniem zobowiązań wobec opuszczonego kota czy psa.


Magdalena Mrozowska

Kłopotliwy spadek

KOT 5 - maj 2009
magazyn dla miłośników kotów.

 

okladka5_2009


Serwis Koci Dom powstał z myślą o kotach i zawiera zdjęcia kotów, porady jak opiekować się kotem, różności o kotach. 

Koci Dom - Ważne! Serwis Internetowy Koci Dom nie jest organizacją opieki nad zwierzętami i nie reprezentuje żadnje organizacji!

Koci Dom jest zaprzyjaźniony z Fundacją Canis. Zajrzyj do kącika adopcyjnego Fundacji Canis - może znajdziesz przyjaciela na całe życie.

Jako że Koci Dom nie jest schroniskiem ani organizacją nie ma żadnej możliwości pomocy finansowej, rzeczowej ani przyjmowania zwierząt.

Serwis Koci Dom  prowadzę sama, dlatego też nie mam możliwości zamieszczania ogłoszen o zwierzętach do adopcji.