Sklep Fundacji Canis

sklep fundacji canis Sklep Fundacji Canis, gdzie kupisz upominki, ozdoby, antyki, przedmioty artystyczne, malarstwo, linoryt - cały dochód przeznaczony jest na pomoc dla zwierząt.

Kup sobie prezent i wspomóż zwierzaki.

 

Diksi - koteczka do adopcji

kotka do adopcjiKoteczka Diksi pilnie szuka nowego domu - jest grzeczna, zdrowa, wysterylizowana i bardzo przymilna. 

Diksi była bita  przez kilka innych kotów w ośrodku adopcyjnym i nie chce przebywać z innymi kotami w tym samym pokoju.  Dlatego jedynym dla niej wyjściem jest małe i ciasne pomieszczenie, gdzie jest sama.  adopcja

 

Nie wiadomo, w jaki sposób kot znalazł się na drzewie. Prawdopodobnie uciekał przed goniącym go psem. Musiał być bardzo przerażony, bo zatrzymał się dopiero na wysokości trzeciego piętra. Nie wzbudził większego zainteresowania. "Jak wszedł, to i zejdzie" - myśleli ludzie. Nie zszedł. Bo zejść jest o wiele trudniej, a domowy kot, nieprzyzwyczajony do wspinaczki, jest w podobnej sytuacji całkowicie zdany na człowieka. W ciągu dnia nic się nie działo, żar lał się z nieba i wszyscy byli zajęci swoimi sprawami. W nocy kot rozpaczliwie miauczał i mieszkańcy kamienicy nie mogli spać. Nikt tak naprawdę nie wiedział, co należy zrobić.

Niedziela była czwartym dniem kota na drzewie. Tego dnia pani Jadwiga wróciła z działki i to ona zawiadomiła o zdarzeniu straż miejską, ale patrol odjechał, nie udzieliwszy pomocy. Nie pomogli także strażacy. Jeden z nich powiedział tylko do zebranych mieszkańców, że oglądają za dużo amerykańskich filmów! Zrozpaczeni ludzie wezwali policję - skończyło się na wylegitymowaniu najbardziej aktywnych.

Wydawałoby się, że nic już nie można zrobić. Pani Jadwiga postanowiła jednak nie poddawać się. Przypomniała sobie, że jej siostrzenica Ania była przez kilka lat wolontariuszką w schronisku na Paluchu, nadal pomaga zwierzętom, zna przepisy i co najważniejsze, ma dostęp do internetu. Wysłane nocą maile trafią rano na biurka stołecznych urzędników i nikt nie będzie mógł zasłaniać się niewiedzą. Jednocześnie trwały rozpaczliwe próby wykorzystania prywatnych znajomości w dotarciu do osób decyzyjnych. Ta noc była spokojna - z drzewa nie dochodziły żadne dźwięki.

Poniedziałkowy ranek nie przyniósł nic nowego. Kot nadal trzymał się konaru drzewa, ale głowa opadła mu na bok. Może spał? Ania postanowiła jeszcze raz zadzwonić pod numer alarmowy straży miejskiej, prosząc o interwencję. Funkcjonariuszka odbierająca telefon próbowała zbagatelizować sprawę i nie przyjąć zgłoszenia. Ania nie ustąpiła. Udało się także dodzwonić do znajomego. Pracuje w policji, sam ma w domu zwierzęta. Kiedyś jego kotkę, uwięzioną na dachu sąsiedniego budynku, ratowali strażacy. Jest zdziwiony rozwojem wypadków, mówi, że służby miejskie mają obowiązek pomóc w takiej sytuacji. Natychmiast zaczyna działać. Ania wzywa karetkę ratunkową dla zwierząt.

Ambulans "Psiego Losu" przyjeżdża na miejsce jako pierwszy. Mniej więcej po godzinie, i kolejnych ponagleniach, pojawia się patrol straży miejskiej. Niestety bez potrzebnego sprzętu. Straż pożarna odmawia włączenia się do akcji. W końcu, na wezwanie policji, na miejscu pojawia się wóz strażacki z podnośnikiem. Ustawienie ciężkiego sprzętu nie jest łatwe, bo drzewo ma rozłożyste gałęzie. Pierwsza próba kończy się niepowodzeniem, po kilku minutach udaje się i ramię podnośnika unosi w górę dr Katarzynę Kiwinską. To najbardziej dramatyczne chwile całej akcji - tak naprawdę nie wiadomo, co zrobi kot. I rzeczywiście, przerażone zwierzę w pierwszym odruchu próbuje wspiąć się wyżej, nie ma jednak siły. Fachowy chwyt lekarki (pani doktor nie używała żadnego sprzętu specjalistycznego, nie miała nawet rękawic ochronnych) i zwierzę ląduje w jej ramionach. Po kilku minutach kot jest już bezpieczny, nareszcie na ziemi! Karetka odjeżdża, ludzie rozchodzą się do swoich zajęć.

W południe Ania nie nadąża z odbieraniem telefonów - oddzwaniają adresaci nocnych maili. Jedynie biuro rzecznika prasowego Komendy Stołecznej Policji odpowiedziało wcześniej. Zmęczony kot zasypia pod kroplówką. Batalia o jego życie została wygrana. Czy rzeczywiście jest się z czego cieszyć?

Trudno zrozumieć to, co się wydarzyło w środku lata na warszawskiej Woli. Obojętność jednych i determinacja innych. Bezduszność pracowników służb miejskich, bo przecież to tylko kot. Już widzę, jak pukają się w czoło. I ten uśmiech politowania dla wariatek, co życie marnują, pilnując kocich ogonów. Bo kot, nie wiadomo czemu, ciągle wzbudza kontrowersje. A przecież tak nie powinno być, ludzie choćby z mocy ustawy są winni zwierzętom pomoc i szacunek. Jak można pozwolić by w środku jednej ze stolic Europy żywe stworzenie na oczach ludzi konało z głodu i pragnienia? Ta historia zakończyła się szczęśliwie, głównie dzięki komuś, kto miał wolę i możliwość szybkiego działania. A co ma zrobić człowiek, który nie ma takich "znajomości"? Ile zwierząt nie doczekało się na pomoc? Nikt nie prowadzi tego typu statystyk Za to od czasu do czasu można poczytać o dzielnych strażnikach z warszawskich patroli ekologicznych, którzy uratowali wronę, zaplątaną w sznurek, kota, uwięzionego w szybie wentylacyjnym lub złapali lisa, który zapędził się aż do miasta. Czyżby wysokość 8 metrów nad ziemią stanowiła wyzwanie, z którym nie mieli odwagi się zmierzyć?

Opadły emocje - kot pozostał. Nikt go nie szukał, próby odnalezienia właścicieli spełzły na niczym. Popiołek, bo takie mu nadano imię, przebywa tymczasowo w podwarszawskim domu państwa Syrewiczów. Na stałe pozostać nie może - pełno tu zwierzaków, a wszystkie biedy poprzygarniane. Popiołek ma ok. 2 lat, jest pięknym, dużym, wykastrowanym kocurem o niebanalnym umaszczeniu. Początkowo panicznie bał się psów i podchodził z rezerwą do innych kotów, teraz z każdym dniem nabiera pewności siebie. Jedno mu się tylko nie zmieniło - uwielbia ludzi, szuka z nimi kontaktu, tuli się i mruczy najpiękniej, jak umie. Pilnie szuka nowych opiekunów. Telefon kontaktowy: 0695893763

Magdalena Mrozowska
Foto: Wojciech Syrewicz
Rysunek: Wiesława Klonowska

Magazyn KOT 13 - wrzesień 2006

Kot na drzewie


Serwis Koci Dom powstał z myślą o kotach i zawiera zdjęcia kotów, porady jak opiekować się kotem, różności o kotach. 

Koci Dom - Ważne! Serwis Internetowy Koci Dom nie jest organizacją opieki nad zwierzętami i nie reprezentuje żadnje organizacji!

Koci Dom jest zaprzyjaźniony z Fundacją Canis. Zajrzyj do kącika adopcyjnego Fundacji Canis - może znajdziesz przyjaciela na całe życie.

Jako że Koci Dom nie jest schroniskiem ani organizacją nie ma żadnej możliwości pomocy finansowej, rzeczowej ani przyjmowania zwierząt.

Serwis Koci Dom  prowadzę sama, dlatego też nie mam możliwości zamieszczania ogłoszen o zwierzętach do adopcji.