Sklep Fundacji Canis

sklep fundacji canis Sklep Fundacji Canis, gdzie kupisz upominki, ozdoby, antyki, przedmioty artystyczne, malarstwo, linoryt - cały dochód przeznaczony jest na pomoc dla zwierząt.

Kup sobie prezent i wspomóż zwierzaki.

 

Diksi - koteczka do adopcji

kotka do adopcjiKoteczka Diksi szuka nowego domu - jest grzeczna, zdrowa, wysterylizowana i bardzo przymilna. 

Diksi była bita  przez kilka innych kotów w ośrodku adopcyjnym i nie chce przebywać z innymi kotami w tym samym pokoju.  Dlatego jedynym dla niej wyjściem jest małe i ciasne pomieszczenie, gdzie jest sama.  adopcja

1% podatku za 2018

jedenprocent pieskot1 1

Drugie życie

Temat, który chcę poruszyć, jest bardzo delikatny i kontrowersyjny. Dlatego z góry pragnę zastrzec, że nikogo nie zamierzam tu obrazić lub zranić, ani też do niczego namawiać. Przedstawię tylko swoje zdanie, i z pewnością wiele osób uzna, że nie mam racji, ale może będą też tacy, co czują podobnie.

Zakładam, że wszyscy kochamy nasze koty, dbamy o ich zdrowie i jakość życia, lecz nic nie trwa wiecznie - w końcu odchodzą, zostawiając nas pogrążonych w rozpaczy. I tu wyłania się problem - dla wielu kocich opiekunów ogromny, wręcz dramatyczny. Szczęśliwi posiadacze ogrodów bądź działek grzebią swoich przyjaciół pod jakimś pięknym krzewem lub drzewkiem. Ale co mają zrobić ci, którzy nie dysponują najmniejszym nawet ogródkiem? Można poprosić znajomych, aby pozwolili pochować kota na swej ziemi, lecz nie ma gwarancji, że się zgodzą.
Na obrzeżach kilku miast w Polsce są już prywatne cmentarze dla zwierząt. Niestety trzeba tam zapłacić za miejsce kwotę często przekraczającą możliwości finansowe kociarza. Jednak wiele osób tak bardzo pragnie odwiedzać mogiłkę swego podopiecznego, że wysupłują ostatni grosz i wykupują kwaterę na takim cmentarzu.
Trzecia możliwość, budząca najwięcej negatywnych emocji, to oddanie nieżyjącego kota do lecznicy weterynaryjnej, skąd zabierany jest do kremacji, zwanej utylizacją. Już samo słowo "utylizacja" budzi w nas wstręt i niechęć. Usługa ta jest również odpłatna, ale nie jest droga. Na takim rodzaju "pochówku" zdaje się ciążyć odium lekceważenia zwierzaka, bo jakże tak - zostawić swojego ulubieńca, aby spalono go wraz z rzeszą innych czworonogów, przypadkowych towarzyszy niedoli, jakichś ulicznych kotów, zabitych przez samochody czy koci katar. Lecz proszę spojrzeć na to z innej strony. Skoro kochamy nasze koty, darzymy przecież uczuciem również całą kocią społeczność - wszystkie te istoty niechciane, porzucone, radzące sobie jakoś dzięki ludzkiej pomocy lub przez ludzi nękane. Jestem pewna, że nasze domowe pieszczoszki nie miałyby nam wcale za złe, że po śmierci będą unosić się ku niebu w towarzystwie tych biedaków. To jest wyłącznie nasz problem, czy potrafimy się z takim faktem pogodzić.
Teraz napiszę coś osobistego. W ciągu ostatnich dwudziestu lat przyszło mi opłakiwać dziewięć ukochanych, domowych kotów oraz co najmniej kilkanaście dokarmianych przeze mnie "piwniczniaków". Nie wspomnę tu o masie znalezionych i podrzuconych kociąt, które próbowałam ratować, ale walkę przegrałam.
Kilka kotów pochowałam na działce pracowniczej moich rodziców, lecz jest ona tak maleńka, że szybko cała zamieniła się w cmentarzyk. I muszę się przyznać, że im więcej na działce przybywało grobów, tym mniej chętnie na nią jeździłam. Strasznie przygnębiała mnie świadomość, że pod jednym krzaczkiem leży Misiunio, dalej Józia, obok Koperek - gdzie nie spojrzysz, łzy się w oczach kręcą. Zresztą działki będą wkrótce likwidować i po grobach nawet ślad nie zostanie.
Potem przyszedł moment, że masowo chorowały koty podwórkowe, często musiałam skracać ich cierpienia i - siłą rzeczy - zostawiałam je w lecznicy, bo cóż mogłam zrobić innego? Gdy przyszła kolej na następnych kocich domowników, zdecydowałam, że również zostawię ich ciałka w lecznicy i nie była to decyzja łatwa.
Lecz, jak napisałam wcześniej, uświadomiłam sobie, iż moim kotom jest chyba wszystko jedno, co stanie się z nimi po śmierci. Ważne, że miały dobre życie - pełną miskę, opiekę lekarską i moją wielką miłość. Wcale nie muszę iść na ich grób (choć rozumiem taką potrzebę i jej nie neguję), żeby wspominać wspaniałe chwile, które było nam dane razem przeżyć. Oglądam albumy ze zdjęciami albo patrzę na stado ich następców buszujących po mieszkaniu. W innych kotach odnajduję pewne cechy tych, które odeszły. Mam wrażenie, że w ten sposób ofiarowuję im niejako drugie życie!

Maryla Weiss


Serwis Koci Dom powstał z myślą o kotach i zawiera zdjęcia kotów, porady jak opiekować się kotem, różności o kotach. 

Koci Dom - Ważne! Serwis Internetowy Koci Dom nie jest organizacją opieki nad zwierzętami i nie reprezentuje żadnje organizacji!

Koci Dom jest zaprzyjaźniony z Fundacją Canis. Zajrzyj do kącika adopcyjnego Fundacji Canis - może znajdziesz przyjaciela na całe życie.

Jako że Koci Dom nie jest schroniskiem ani organizacją nie ma żadnej możliwości pomocy finansowej, rzeczowej ani przyjmowania zwierząt.

Serwis Koci Dom  prowadzę sama, dlatego też nie mam możliwości zamieszczania ogłoszen o zwierzętach do adopcji.