Sklep Fundacji Canis

sklep fundacji canis Sklep Fundacji Canis, gdzie kupisz upominki, ozdoby, antyki, przedmioty artystyczne, malarstwo, linoryt - cały dochód przeznaczony jest na pomoc dla zwierząt.

Kup sobie prezent i wspomóż zwierzaki.

 

Diksi - koteczka do adopcji

kotka do adopcjiKoteczka Diksi pilnie szuka nowego domu - jest grzeczna, zdrowa, wysterylizowana i bardzo przymilna. 

Diksi była bita  przez kilka innych kotów w ośrodku adopcyjnym i nie chce przebywać z innymi kotami w tym samym pokoju.  Dlatego jedynym dla niej wyjściem jest małe i ciasne pomieszczenie, gdzie jest sama.  adopcja

 

Wdzięczne zwierzęta - bajka z Birmy

koty

koty W odległej części Birmy mieszkała kiedyś wdowa z jedynym synem, zwanym Woon Daw. Po śmierci męża sama musiała dbać o chłopca i dokładała wszelkich starań, aby mu dać takie wychowanie, jakie ojciec, gdyby żył, chciałby synowi zapewnić. Pewnego dnia wdowa powiedziała do chłopca:- Tekotyraz, synku, jesteś już tak duży, jak dorosły mężczyzna. Wkrótce staniesz się głową rodziny i właścicielem całej ojcowizny. Ale jesteś młody i nie znasz świata. Trzeba więc, abyś odszedł z domu i odwiedził przyjaciół ojca. Może oni nauczą cię rozsądnego korzystania z majątku.

 

 Dała synowi sakiewkę pełną srebrnych monet i wysłała go w świat z trzema służącymi, którzy mieli baczyć na niego w czasie podróży. I tak Woon Daw wyruszył w szeroki świat. Młodzieniec odznaczał się czułym sercem. Dobrze pamiętał nauki Buddy o dobroci dla wszystkich żyjących istot. Wierność tym przepisom wyszła na jaw, gdy podczas swojej wędrówki spotkał człowieka, który ciągnął na sznurku słabego, chorego psa. Pies, kuląc ogon siebie, dyszał i skomlał. Wzruszyło to Woon Dawa. Właściciel psa na pewno od dawna skąpił mu strawy.

- Czy nie zechcielibyście, wielmożny panie, odprzedać mi tego psa? - zapytał okrutnika. - Zapłacę wam sto sztuk srebra, byleście tylko pozwolili mi go zabrać i mieć o niego staranie.


Sto sztuk srebra za takie nędzne zwierzę! Była to ogromna suma pieniędzy, więc nieznajomy chętnie wyraził zgodę.
- Odprowadź psa do mojej matki - nakazał Woon Daw jednemu ze sług, którzy towarzyszyli mu w podróży.
- - Poproś ją, aby go dobrze karmiła i przygotowała mu posłanie. Poproś ją, aby dbała o niego, aż odzyska siły i przytyje.
Matka Woon Dawa była nieco zdziwiona. Któryż to z przyjaciół jej męża doradził młodzieńcowi wydać całe sto sztuk srebra na takie nędzne stworzenie? Ale ona również miała litościwe serce. Otoczony troskliwą opieką pies wkrótce wyładniał, odzyskał siły i szczekał głośno, jeśli ktoś obcy podszedł do bramy. W jakiś czas potem Woon Daw spotkał na gościńcu innego człowieka. Ten niósł w koszyku białego kota, który w zamknięciu głośno miauczał.


- Kot jest nieszczęśliwy w tym ciasnym koszyku - powiedział Woon Daw do swoich służących. - Odkupię go i również odeślę matce do domu.

Któż nie odprzeda kota za sto sztuk srebra? Właściciel kota szybko wyjął go z koszyka i oddal Woon Dawowi.
- Nie rozumiem; czemu przyjaciele mojego męża namawiają chłopca do takich rzeczy - powiedziała wdowa; gdy drugi służący przyniósł jej kota. Jakoś nie przyszło jej do głowy; że rady te pochodzą z dobrego serca młodzieńca; który nie zawahał się płacić dużych sum za nieszczęśliwe zwierzęta. Pies i kot stanowiły miłe towarzystwo dla wdowy. Pies pilnował bramy; a kot łapał myszy. Obecność faworytów w domu nie sprawiała jej kłopotu. Natomiast inaczej rzecz się miała z następnym zwierzęciem; które Woon Daw odesłał do domu. Była to łasica - dzikie stworzenie o pięknym futerku. Młodzieniec odkupił ją za sto sztuk srebra od myśliwego. Jakże ja będę chować w domu to drapieżne stworzonko? - zadawała sobie pytanie wdowa, - Będzie nieszczęśliwe w zamknięciu; a na podwórze nie mogę go wypuścić; bo zagryzłoby mi wszystkie nasze kaczuszki i kurczątka. Umieszczę chyba tę łasiczkę w wygodnej klatce w cienistym zakątku ogrodu. Dobra kobieta codziennie nosiła łasicy pożywienie. Ale zwierzątko nie chciało jeść i z dnia na dzień mizerniało i chudło. Pewnego ranka do domostwa wdowy zastukał świątobliwy mnich; przyodziany w żółtą szatę. Wyciągnął żebraczą miskę prosząc o garstkę ryżu. Wynosząc mu naczynie wypełnione po brzegi; matka Woon Dawa zwierzyła się mnichowi z kłopotów; jakich przysparzała jej nieszczęsna łasiczka odesłana przez syna.- Łasica to dzikie stworzenie - powiedział mądry starzec. Nie znosi zamknięcia w klatce. Trzeba ją wypuścić na wolność.

 

koty - Ale mój syn przysłał mi łasicę dlatego, aby ją uchronić przed myśliwymi. Matka Woon Dawa nie wiedziała na razie, jak postąpić, w końcu jednak postanowiła usłuchać mądrego mnicha, W lesie za ogrodem postawiła miseczkę z jedzeniem. Oswobodzona z niewoli łasica natychmiast odzyskała apetyt. Najadła się do syta, a potem wesoło pobiegła w las. Tam ugasiła pragnienie w strumieniu i zwinięta w kłębek usnęła pod krzakiem. "Zawdzięczam życie Woon Dawowi.- pomyślała budząc się ze snu. - Muszę mu w jakiś sposób okazać swą wdzięczność".


Przy następnym wodopoju łasica odkryła małe, zacienione jeziorko - ulubione miejsce kąpieli córek leśnych duszków. W przejrzystej wodzie przy samym brzegu coś zabłysło, łasica to spostrzegła i łapką wyciągnęła złoty pierścień.
- Zabiorę ten pierścień dla mego przyjaciela Woon Dawa, postanowiła bez namysłu. Od razu zgadła, że złoty pierścień obdarzy czarodziejską mocą tego, kto go będzie nosić.
- - Nigdy nie zdejmuj go z palca - upominała łasica Woon Dawa, gdy go odnalazła i wręczyła swój podarek. - Jak długo będziesz nosił ten czarodziejski pierścień, otrzymasz wszystko, czego zapragniesz. Ostrzegam cię jednak, że czarodziejska moc pierścienia przepadnie, jeśli komuś zdradzisz jego tajemnicę.


Pierwszą rzeczą, jakiej Woon Daw zapragnął, był wspaniały pałac z siedmioma wygiętymi dachami. Ledwie młodzieniec wypowiedział swoje życzenie, już pałac stał przed nim. Służebnicy i służebne podawali do stołu obfite jedzenie, a szkatuły w skarbcu wypełniało po brzegi złoto i srebro. Ze wszystkich stron kraju nadciągali ludzie ciekawi przepychu w pałacu młodego Woon Dawa. Znalazł się wśród nich król z sąsiedniego państwa i jego piękna córka. Woon Daw, przyodziany w jedwabne szaty i przystrojony klejnotami, wydał się księżniczce tak urodziwy, że od razu go pokochała. On również pokochał ją od pierwszego wejrzenia. Pobrali się więc, po ślubie nastąpiła wspaniała uczta i młoda para żyła sobie szczęśliwie w pałacu z siedmioma wygiętymi dachami. Na razie wszystko układało się jak najlepiej. Wystarczyło, aby młodzieniec wypowiedział życzenie i obrócił czarodziejski pierścień na palcu, a natychmiast otrzymywał to, czego zażądał. Woon Daw przyjemnie spędzał czas, cwałując po okolicy na swym ognistym rumaku. Cieszył się ogólnym szacunkiem i kochał czule swoja miłą żonę. I w tym właśnie tkwił cały kłopot. Kochał ją zbyt mocno, jak to zaraz zobaczycie. Księżniczce dłużyły się godziny w czasie nieobecności małżonka. Pewnego dnia do bramy pałacu zastukał jakiś nieznajomy odziany w żółtą szatę świątobliwego. Został gościnnie przyjęty, bo wszyscy uważali go za mnicha. Rozmawiał z księżniczką i na jej życzenie czytał głośno swoje święte księgi. Jednakże odzienie człowieka nie zawsze świadczy, kim on jest naprawdę. Nikomu nie przyszło do głowy, że nieznajomy w żółtych szatach to po prostu złodziej. Dowiedział się o czarodziejskiej mocy pierścienia, który nosił Woon Daw i zapragnął go mieć dla siebie.


- Czy maż cię kocha, księżniczko ? - zapytał pewnego ranka rzekomy mnich, gdy Woon Daw bawił poza pałacem
- O, tak - odparła księżniczka. - Kocha mnie serdecznie. Księżniczkę rozgniewała myśl, że ktoś mógł w to wątpić.- Woon Daw spełnia najmniejsze moje życzenie - ciągnęła. Kocha mnie ponad wszystko na świecie.
- A czy pozwala ci nosić swój złoty pierścień? Twarz przewrotnego, rzekomego mnicha wcale nie zdradzała jego zamiarów,

- Nigdy go o to nie prosiłam - odpowiedziała księżniczka. Po cóż miałabym nosić pierścień mego małżonka? Ale po odejściu człowieka w żółtych szatach księżniczka zaczęła dumać: "Czyżby mój mąż mógł mi odmówić włożenia na palec swego pierścienia? Czyżby cenił więcej tę złotą obrączkę niż mnie?" - zadawala sobie pytania. A o to właśnie chodziło podstępnemu gościowi.


- Woon Daw, pozwól mi przymierzyć swój pierścień - poprosiła księżniczka następnego dnia, gdy mąż przygotowywał się do konnej przejażdżki.
- Pozwól mi go ponosić tylko dzisiaj, w czasie twojej nieobecności. Początkowo Woon Daw odmówił. Ale wkrótce ustąpił, widząc łzy w oczach ukochanej żony.


- Możesz go ponosić - powiedział kładąc pierścień na jej palec.


- Nie zdejmuj go jednak pod żadnym pozorem. I nikomu pierścienia nie pokazuj. Księżniczka szczerze zamierzał

zastosować się do polecenia. Ale pragnęła również dać dowód człowiekowi w żółtych szatach, że małżonek kocha ją ponad wszystko na świecie. A więc naumyślnie tak położyła rękę, aby mógł pierścień zobaczyć. I zanim zdążyła ją cofnąć, złodziej ściągnął jej pierścień z palca. W mgnieniu oka wsadził go na swój palec, wypowiedział życzenie i na oczach zdumionej księżniczki zamienił się w czarną wronę. Z pierścieniem w dziobie wyfrunął przez okno i znikł. Biedna księżniczka i jej służebne patrzyły, jak czarny ptak frunie nad oceanem w kierunku odległej od brzegu wyspy.
- Nigdy nie zdołamy tam dotrzeć, o co ja zrobiłam, nieszczęsna!


Księżniczka gorzko płakała. W dawnych czasach nie posiadano w jej kraju statków na tyle dużych, aby można było popłynąć na pełne morze.

koty Serce Woon Dawa zamarło ze zgrozy, gdy usłyszał o kradzieży pierścienia. Jednak opanował gniew na widok łez żony. Ogłosił tylko, że skradziono mu złoty pierścień, jego największy skarb, i ofiarował hojną nagrodę temu, kto mu go zwróci. Wiadomość o tym dotarła do kota, tego samego kota, którego Woon Daw kiedyś wykupił. Kot długo rozmyślał, jak by mógł pomóc swemu dobroczyńcy. - Odzyskam pierścień Woon Dawa! - postanowił. Porzucił ciepły kącik w domu zacnej wdowy i wyruszył na poszukiwania. Wędrując przez lasy, kot trafił na jeziorko, gdzie kąpały się córki duszków leśnych. W tym właśnie jeziorku łasica znalazła w swoim czasie zloty pierścień. Tego dnia małe wróżki pływały sobie w chłodnej wodzie i kot widział ich głowy wystające ponad powierzchnię jeziorka. Na brzegu lśniły w trawie naszyjniki z pereł. Rusałki zdjęły je przez ostrożność, zanim weszły do kąpieli. Szybki jak strzała, kot schwycił naszyjniki i schował je w krzakach, zanim rusałki zdążyły go zatrzymać.


- Kocie, kocie - wołały, - Nie możemy wrócić do domu bez naszyjników. Oddaj je nam. Wynagrodzimy cię sowicie.
- W takim razie ł odparł kot - zbudujcie mi suchą grobelke, przez ocean aż do wyspy, gdzie mieszka złodziej pierścienia Woon Dawa. Wtedy wskażę wam krzaczek, pod którym schowałem perły.


Morze rozstąpiło się jak pod dotknięciem różdżki czarodziejskiej i kot popędził szybciej niż błyskawica do pałacu fałszywego mnicha. Na szczęście nędznik spał głęboko z ręką zwieszoną poprzez krawędź lóżka. Kot delikatnie zsunął mu z palca pierścień i włożył sobie do pyszczka. I przez grobelkę dzielącą ocean pomknął z powrotem na stały ląd. Za nim wody połączyły się znowu i złodziej, pozbawiony czarodziejskiej mocy pierścienia Woon Dawa, nie mógł już opuścić wyspy .

 

- Odwdzięczam się zł twoją dobroć, przyjacielu - zawołał kot odnosząc pierścień Woon Dawowi, - Chętnie bym teraz zamieszkał w twoim pałacu.


Wkrótce potem pies przyniósł wiadomość, że matka Woon Dawa zmarła. I on również został w pałacu. Przez pewien czas spokój panował w domu Woon Dawa. W kraju jednakże nadal istnieli złodzieje, którzy pragnęli posiadać czarodziejski pierścień. Pewnej nocy rabusie przyszli całą bandą i wtargnęli do pałacu. Zamierzali zabić Woon Dawa i zdjąć mu pierścień z ręki. Tym razem głównym bohaterem stał się pies. Skoczył do gardła hersztowi bandy i powalił go na ziemię na oczach innych rabusiów, którzy ze strachu od razu pierzchli.


Następnego dnia Woon Daw wezwał wszystkich domowników. Księżniczka także była obecna. Nawet strażnicy opuścili bramy pałacowe aby usłyszeć, co powie ich pan. Pies i kot siedziały u stóp Woon Dawa i usłyszały, że mówi obracając pierścień na palcu:
- Niech moja przyjaciółka-łasica również się tu zjawi.


Ledwie skończył, dzikie zwierzątko wbiegło do komnaty i stanęło obok psa i kota.


- Zawezwałem cię tutaj, łasico, aby podziękować ci serdecznie - zaczął Woon Daw. - Żeby nie ta łasica, ten pies i ten kot, nie miałbym ani przepysznego pałacu, ani pięknej żony, ani skarbca pełnego złota. Niech wszyscy wiedzą, że każde z nich ma zapewnione dla siebie miejsce w moim domu. Łasica może wolałaby norkę w moich lasach. Pozostawiam jej więc wolny wybór.


- - Z naszej strony była to tylko wdzięczność za twoją dobroć - powiedziała łasiczka - Czarodziejski pierścień stanowił odpowiednią podziękę za oswobodzenie mnie z rąk myśliwego.


- Dałeś sto sztuk srebra, aby mi ocalić życie! - zawołał kot. - Czyż nie należała się ci ode mnie przysługa w postaci odzyskania pierścienia? I łasica, i kot przemawiały z wielką skromnością. Pies natomiast odezwał się innym tonem, Kochał wiernie swego pana, ale zazdrościł tamtym dwojgu zwierzętom.
- I mnie ocaliłeś od śmierci Woon Daw, A więc z radością przepędziłem rabusi, którzy chcieli ukraść pierścień. Każdemu z nas udało się udzielić ci pomocy. Sądzę jednak, że to ja, pies, powinienem otrzymać najbardziej zaszczytne miejsce wśród twoich domowników. Bo ocaliłem zloty pierścień narażając własne życie.
Łasica i kot, oczywiście, zaprotestowały i wybuchła głośna kłótnia.


- Nie jestem w stanie dokonać wyboru między wami - powiedział wreszcie Woon Daw, - Bo przecież każdemu z was tak wiele zawdzięczam. Niech zdecyduje księżniczka. Ma ona bardzo mądrą główkę. Księżniczka dumała przez dłuższą chwilę, wreszcie przemówiła:


- I kot i łasica oddały nam wielkie przysługi. Ale pies ocalił Woon Dawa od śmierci z rąk bandy rabusiów, którzy przyszli go zabić. Niech zatem pies otrzyma najpierwsze miejsce wśród domowników swego pana I z tej przyczyny pies w wielu domach zajmuje pierwsze miejsce przed kotem czy innymi zwierzętami, które okazały człowiekowi swoją przyjaźń.


("Księżniczka z kamforowego drzewa" Frances Carpenter 1966)


Serwis Koci Dom powstał z myślą o kotach i zawiera zdjęcia kotów, porady jak opiekować się kotem, różności o kotach. 

Koci Dom - Ważne! Serwis Internetowy Koci Dom nie jest organizacją opieki nad zwierzętami i nie reprezentuje żadnje organizacji!

Koci Dom jest zaprzyjaźniony z Fundacją Canis. Zajrzyj do kącika adopcyjnego Fundacji Canis - może znajdziesz przyjaciela na całe życie.

Jako że Koci Dom nie jest schroniskiem ani organizacją nie ma żadnej możliwości pomocy finansowej, rzeczowej ani przyjmowania zwierząt.

Serwis Koci Dom  prowadzę sama, dlatego też nie mam możliwości zamieszczania ogłoszen o zwierzętach do adopcji.